Cmentarze Wojenne

na terenie Nowego Sącza i okolic

Cmentarz nr 358 - LASKOWA Cmentarz nr 357 - KAMIONKA MAŁA Cmentarz nr365 - TYMBARK Cmentarz nr359 - JAWORZNA Cmentarz nr 353 - TĘGOBORZE Cmentarz nr366 - LIMANOWA Cmentarz nr 368 - JABŁONIEC Cmentarz nr 369 - STARA WIEŚ - GOLCÓW Cmentarz nr 352 - MARCINKOWICE Cmentarz nr 351 - ZABEŁCZE Cmentarz nr 350 - NOWY SĄCZ Cmentarz nr 130 - GRYBÓW Cmentarz nr 129 - GRYBÓW Cmentarz nr 349 - DĄBRÓWKA POLSKA Cmentarz nr 127 - BINCZAROWA Cmentarz nr 348 - STARY SĄCZ Cmentarz nr 347 - BARCICE Cmentarz nr 144 - KRÓLOWA POLSKA Cmentarz nr 126 - FLORYNKA Cmentarz nr 346 - KRYNICA Cmentarz nr 345 - MUSZYNA Cmentarz nr 377 - KROŚCIENKO

I wojna światowa zwana Wielką Wojną zostawiła po sobie kilometry okopów, gruzy, zgliszcza i cmentarze. W dziejach ówczesnej Europy była to wojna najbardziej krwawa. I choć ilość ofiar - po wszystkich stronach - przekraczała wszelkie wyobrażenia, to nigdzie poległych nie uczczono w taki sposób, jak właśnie tutaj - w Galicji Zachodniej, na terenach dawnych Austro-Węgier

W Krakowie Dowództwo wojskowe armii Austro-Węgier miało swą główną siedzibę, niedaleko stąd miały miejsce dwie największe kampanie - limanowska i gorlicka, które (w połączeniu w wieloma mniejszymi bitwami i potyczkami na tych terenach) zebrały ogromne żniwo w zabitych i rannych.

Być może już wówczas narodził się pomysł, by wszystkich poległych uczcić, budując na ich cześć cmentarze. "...Placówka opieki nad grobami wojennymi komendantury krakowskiej uważała za swoje najszczytniejsze zadanie nie dopuścić, by choć jedna mogiła bohaterów, którym jesteśmy winni wdzięczność - została zapomniana..." - jak pisali mjr. Rudolf Broch i kapitan Hans Hauptmann - stojący na czele Krakowskiego Oddziału Grobów Wojennych - w swoim dziele "Die Westgalitzische-Heldengräber aus den Jahren des Weltkrieges 1914-1918" (Wiedeń 1918).

By zrealizować swój wiekopomny zamysł ściągnęli oni do pracy znanych architektów i rzeźbiarzy, m.in. Dušana Jurkoviča, Hansa Mayr'a, Franza Mazurę, Jana Szczepkowskiego; malarzy: Wojciecha Kossaka, Henryka Uziębłę, Adolfa Kaspara. Dzięki temu każdy cmentarz był projektowany jako indywidualne rozwiązanie, a każdy z projektantów odcisnął na nim swoje piętno, tworząc niepowtarzalne nekropolie, gdzie każdy poległy traktowany był jak bohater, któremu należała się pamięć i cześć, bez względu, po której stronie walczył.
Jak głosi inskrypcja na cmentarzu wojskowym nr 55 w Gładyszowie:
"Śmierć żołnierska jest święta i wszelki nakaz nienawiści maże.
Czy bratem był, czy też wrogiem niech nikt nie pamięta,
jednaką cześć i miłość winniśmy im w darze"...

Cmentarze miały być też pomnikami zwycięstwa żołnierzy Austro-Węgier nad wojskami rosyjskimi, zagrażającymi monarchii habsburskiej, jak też i dowodami wdzięczności wobec poległych obrońców ojczyzny.

Prace nad cmentarzami rozpoczęto jeszcze w czasie trwania działań wojennych - latem 1915 roku, 3 listopada powołano przy wiedeńskim Ministerstwie Wojny Oddział Grobownictwa Wojennego (K.u.K. Kriegsgräber-Abteilung), a przy Dowództwach Okręgów Wojskowych jego placówki terenowe. Przy krakowskim dowództwie powołano Oddział Grobów Wojennych "Galicja Zachodnia" (K.u.K. Kriegsgräber-Abteilung Krakau).

Jeśli chodzi o skalę całego przedsięwzięcia - było to jedno z większych zadań logistycznych w tym okresie. Wymagało ścisłej współpracy architektów, artystów, inżynierów budownictwa, specjalistów od odlewnictwa (krzyże, tabliczki, elementy ogrodzeń), kamieniarzy, stolarzy. Do tego trzeba jeszcze dodać transport, często trzeba było wybudować drogi do miejsc, w których cmentarze miały się znajdować. Już w 1915 roku powstały pierwsze szkice, plany i rysunki. Gromadzono dane dotyczące pól bitewnych, sprawdzano spisy poległych, wybierano tereny pod przyszłe cmentarze. Powstawały one najczęściej na miejscach bitew, potyczek, lub przy szpitalach, gdzie zwożono rannych żołnierzy. Do ich budowy wykorzystywano z reguły surowce skalne występujące na danym terenie, do pracy wykorzystywano często jeńców wojennych. Prace kamieniarskie i stolarkę wykonywano najczęściej na miejscu, korzystając z istniejących zakładów. Prace odlewnicze wykonywano na miejscu, lub - jeśli nie było warunków ku temu - wykonywano je kilkudziesięciu zakładach hutniczych i odlewniach, a potem potrzebne elementy dowożono na miejsce.

Dodatkowo w celu rozpropagowania idei cmentarzy wojennych na terenie Monarchii Austro-Węgierskiej organizowano odczyty, pokazy (rzeźby, obrazy, makiety), wystawy. Sprzedawano na aukcjach plakietki, okolicznościowe medale, cegiełki, organizowano zbiórki pieniędzy. W Krakowie w latach 1916-1918 wydawano nawet gazetę "Kriegsgräber". W sumie na terenie podległym dowództwu w Krakowie pracowało ponad 3000 ludzi, powstało 401 cmentarzy, na których pochowano ok. 60 000 poległych i zmarłych żołnierzy, a teren objęty pracami w samej Galicji wynosił ponad 10 000 km². Obszar ten dla ułatwienia pracy podzielono na 11 okręgów.

Nowy Sącz i jego najbliższe okolice znajdowały się w okręgu dziesiątym (okręg Limanowa - 29 cmentarzy) - którego dowódcami byli por. Wiktor Samanek, a po nim kpt. Gustaw Ludwig - uznany monachijski architekt, który pełnił jednocześnie funkcję głównego projektanta cmentarzy i kierownika artystycznego okręgu. Spośród wszystkich okręgów właśnie "nasz" wyróżnia się największym obszarem, obejmuje bowiem nie tylko tereny Kotliny Sądeckiej i Beskidu Wyspowego, ale też Podhale, Beskid Sądecki i sięga aż po Gorce. To na tych terenach zimą 1914 roku powstrzymana została ofensywa rosyjska, a pod Limanową, Marcinkowicami i Nowym Sączem wsławiła się w bojach 1 Brygada Legionów Polskich.

Spośród wielu cmentarzy - wielkich i małych - na szczególne uznanie zasługują:
- cmentarz wojskowy nr 350 na dzisiejszym cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu
- cmentarz wojskowy nr 368 na Jabłońcu - koło Limanowej
- cmentarz wojskowy nr 357 - Kamionka Mała - pod szczytem Jastrząbki.
Wyróżniają się one położeniem, wielkością, oraz ciekawą formą architektoniczną.

Budowę cmentarzy zakończono definitywnie we wrześniu 1918r. Przyczyna była prosta - zmierzająca ku końcowi wojna doprowadziła do rozpadu monarchii austro-węgierskiej. W okresie międzywojennym o miejsca te dbano, miejsca pochówku swoich bliskich odwiedzały rodziny z Austrii, Węgier, Niemiec, czy Czech, choć przez wielu cmentarze na ziemiach polskich postrzegane były jako pomniki chwały pozostawione przez zaborców. W odrodzonej Polsce dość szybko zaszła potrzeba budowy nowych cmentarzy: legionistom poległym w Wojnie Polsko-Bolszewickiej, obrońcom Lwowa, powstańcom śląskim... II wojna przyniosła nowe zniszczenia i nowe ofiary. Po wojnie - oprócz kilku miejsc, gdzie faktycznie dbano o cmentarze - nie było "woli". Zresztą często jej brak narzucony był "odgórnie" - w końcu były to miejsca sławiące i upamiętniające zwycięstwa nad Rosjanami... Często "neutralizowano" wymowę tych pomników przez budowę w ich najbliższym sąsiedztwie cmentarzy Armii Czerwonej, jak miało to miejsce na Jabłońcu, czy Cmentarzu Komunalnym w Nowym Sączu. Cmentarze, szczególnie te na wschodzie, po Akcji "Wisła" i wysiedleniu mieszkańców ulegały coraz większej degradacji, niszczały, zarastały drzewami. Drewniane konstrukcje gniły, zdarzały się akty wandalizmu, czy pozyskiwania z cmentarzy kamienia na potrzeby gospodarcze. Dopiero przełom lat 80 i 90 przyniósł zmiany na lepsze - wiele obiektów wyremontowano, często przy współpracy Austriackiego Czarnego Krzyża - organizacji zajmującej się właśnie cmentarzami wojennymi. Wiele jest odnawianych przez grupy wolontariuszy, zainteresowanych historią regionu.

Dzisiaj wojenne nekropolie są często jedyną pozostałością po czasach Wielkiej Wojny, ostatnim świadectwem zaciętych walk; miejscami, gdzie w jednakowym traktowaniu wszystkich poległych widać jeszcze etos rycerski, oraz szacunek i cześć, jaką wówczas otaczano żołnierzy.


Uwagi: Większość opisów cmentarzy wojennych oparłem na trzytomowym przewodniku "Galicyjskie Cmentarze Wojenne" autorstwa p.Romana Frodymy, wydanym w latach 1995 - 98 przez Oficynę Wydawniczą "Rewasz" z Pruszkowa.  

Większość zdjęć zrobiłem w latach 2001 - 2003. W miarę możliwości i wolnego czasu uzupełniam je - lub wymieniam - o nowe. Cmentarze starałem się opisać tak, by znajdowały się przy jednej drodze/trasie, która zaczyna i kończy się w Nowym Sączu. Wyjątkiem są tu cmentarze w Grybowie, ale trasa Nowy Sącz - Grybów - Gorlice zostanie wkrótce (mam nadzieję) opisana.

Bardziej wytrzymałym polecam wycieczkę rowerową po trasie Nowy Sącz - Zabełcze - Tęgoborze - Kamionka Mała - Jaworzna - Laskowa - Marcinkowice. Trasa długa i trudna, napedałować się trzeba, a i podprowadzić rower pod górkę też się zdarzy, ale trasa naprawdę warta pokonania.

Inna przydatna literatura:
- "Z dni grozy w Gorlicach" - ks.Bronisław Świeykowski - Kraków 1919 - reprint Gorlice 1994
- "Historia Nowego Sącza" - praca zbiorowa - tom II - Kraków 1993
- "Gorlice 1915" - Michał Klimecki - Warszawa 1991
- "Die Westgalitzische-Heldengräber aus den Jahren des Weltkrieges 1914-1918" - Wiedeń 1918 - reprint: Muzeum Okręgowe - Tarnów 1993
- "Militarne i polityczne znaczenie Operacji Gorlickiej w działaniach wojennych I Wojny Światowej" - materiały z
międzynarodowej sesji naukowej - Gorlice 05.1995

OPISY I ZDJĘCIA CMENTARZY