Bitwa marcinkowicka

5-6 grudnia 1914roku.

     Marcinkowice - wieś oddalona o około 8km na północny wschód od Nowego Sącza. Zapisała się w historii przede wszystkim dzięki bitwie stoczonej tutaj przez Legiony dowodzone przez komendanta Józefa Piłsudskiego z pięciokrotnie większymi siłami 8 korpusu rosyjskiego w zimowy dzień 6 grudnia 1914.
     Bitwa ta nie rozstrzygnęła się jednoznacznie na korzyść żadnej ze stron (Rosjanie zadowolili się tylko powstrzymaniem wojsk polskich na podejściach do Nowego Sącza; wojska Piłsudskiego i tak były zbyt słabe i nieliczne, by samodzielnie wyzwolić Nowy Sącz z rąk Moskali) i nie miała większego znaczenia strategicznego w toczących się działaniach wojennych na frontach Galicji.
     Jednak osoba komendanta Piłsudskiego oraz fakt, że z rosyjskim okupantem walczyła jednostka będąca zalążkiem polskiego wojska powoduje, że o bitwie tej wciąż się tutaj pamięta.

     Kiedy wybuchła I wojna światowa, państwo polskie formalnie nie istniało. Pod zaborami działały polskie organizacje niepodległościowe i paramilitarne, a 2 sierpnia 1914 roku Austriacy - w obliczu nadchodzących wydarzeń - wydali zgodę na formowanie oddziałów polskich ze Związków Strzeleckich, Drużyn Strzeleckich, Drużyn Bartoszowych i "Sokoła" , które miały pozostać pod dowództwem Józefa Piłsudskiego.
3 sierpnia w krakowskich Oleandrach pod dowództwem Tadeusza Kasprzyckiego sformowano liczącą 144 ludzi I Kompanię Kadrową.
     Przemówienie do niej wygłosił Józef Piłsudski:
"...Odtąd nie ma ani strzelców, ani drużyniaków - wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi... Jedynym waszym znakiem jest odtąd orzeł biały... Wszyscy jesteście równi wobec ofiar, jakie ponieść macie... Szarże uzyskacie w bitwach... Patrzę na was jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska i pozdrawiam was jako pierwszą kadrową kompanię..."  1
     Pomimo problemów i szykan ze strony wojsk austro-węgierskich (brak umundurowania, uzbrojenia, brak koni) żołnierzy cechował optymizm i wiara, że wraz z polskim wojskiem odrodzi się i państwo polskie.
Pierwsze boje (między innymi 19-23.09.1914 - Nowy Korczyn, 22-26.10.1914 - Laski) były nabywaniem wojennego doświadczenia oraz ciągłego formowania i uzupełniania stanów. Po wycofaniu się pod Olkusz Piłsudski postanowił oderwać się od armii niemieckiej i przedostać się w rejon Krakowa. Po marszu pomiędzy armiami niemiecką i rosyjską dotarł do Krakowa.
     Po dwudniowym pobycie w mieście został skierowany na pomoc korpusowi kawalerii gen. Nagy'ego (Korpus ten składał się z dwóch dywizji kawalerii: 6 i 11 Honwedzkiej), który ze swoimi wojskami kierował się na południe - w kierunku Limanowej.

"...Po wyjściu z Uliny do Krakowa, jak to już opisywałem, okazaliśmy się całkiem zbytecznymi dla obrony prastarej stolicy. Uznano, zdaje się, że nasz pobyt w Krakowie byłby nawet po prostu szkodliwym. Pozbyto się więc nas stamtąd możliwie prędko, bez wielkich formalności i ceremonii. Zresztą pobyt w Krakowie istotnie byłby przykrym. Stosunki wojskowe mniej więcej przypominałyby stosunki w l Korpusie, a masowa ewakuacja z fortecy doprowadziła miasto do zupełnej jakiejś prostracji. Ani śladu nie znalazłem tego żywego tętna życia, które biło w początku wojny. Polacy dali się po prostu wykopać ze swej stolicy i miasto miało jakiś charakter niepolski - raczej czesko-niemiecki - wobec ogromnego napływu wojska i jego instytucji..."  2
     Maszerując przez Mszanę Dolną i Dobrą do Limanowej (4 grudnia) Piłsudski z Legionami zbliżał się do Nowego Sącza, nie napotykając większego oporu Rosjan. Spotkania z patrolami Moskali kończyły się najczęściej ucieczką tych ostatnich.
5 grudnia 1914 roku Legiony wyszły z Limanowej i przez Wysokie i Trzetrzewinę - skąd przegoniły mały oddział wojsk rosyjskich - zaczęły zbliżać się do Nowego Sącza. Rankiem 5 grudnia 1914 roku na rozkaz sztabu korpusu Nagy'ego oddziały Piłsudskiego zostały przesunięte na lewe skrzydło 11 Dywizji. Skierowane na północ rozpoczęły podejście do Nowego Sącza przez Klęczany, Marcinkowice, dokąd dotarły wieczorem 5 grudnia.
"...Miałem przy sobie wówczas tylko dwa słabe bataliony. Jeden (V) musiałem detaszować na północ. Poza tym niecałe dwa szwadrony kawalerii, oddział karabinów maszynowych i 4 górskie armaty. Na wzmocnienie oddziału mego na szczęście przyszła jeszcze moja własna artyleria - "werndle na kółkach" - 8 armat starego typu o niedalekiej portee i strzelających, jak na śmiech w tej wojnie, dymnym prochem. Dąbkowski przyprowadził jeszcze małą kompanię saperów..."  3
     W Marcinkowicach komendant Piłsudski zatrzymał się w dworze należącym do Alfreda Faucka, natomiast ułani Władysława Prażmowskiego-Beliny i oddziały piechoty zajęli wieś Rdziostów i górującą nad okolicą Górę Rdziostowską, z której Nowy Sącz było widać w odległości około 3,5km. Już nocą patrol ułanów przeprawił się przez Dunajec i ze wsi Dąbrowa przegonił dwa szwadrony 32 pułku Kozaków dońskich, które wycofały się natychmiast do Nowego Sącza (kilku Kozaków zostało rannych, a dwóch wzięto do niewoli). W ręce polskich żołnierzy wpadło również 13 kozackich koni.
      Choć wiadomości uzyskane od przesłuchiwanych jeńców mówiły o tym, że do Nowego Sącza dotarł 8 korpus rosyjski, w pierwszej chwili Piłsudski w to nie uwierzył. Co prawda łatwość, z jaką pokonywał nieliczne oddziały rosyjskie wzbudzała u niego pewne wątpliwości -
"...Byłem zupełnie sam, najbliższe wojsko austriackie stało w Kaninie, o 12 kilometrów w tyle poza mną. Wszystkie działania Moskali wskazywały, że nieprzyjaciel nie rozporządza większą siłą. Chodziło jednak o to, jak dalece jest słabym. Nie ulegało wątpliwości, że jest silniejszy ode mnie, trudno bowiem było przypuszczać, aby na tym froncie miał wszystkiego niespełna 2 tysiące ludzi, a tylu ja miałem wtedyw swoim oddziale..."  4
      - lecz chciał mimo wszystko wykorzystać słabość Rosjan i wyzwolić Nowy Sącz najszybciej, jak się da. W tym celu planował przeprawienie części swoich żołnierzy przez Dunajec, i uderzenie na Nowy Sącz od strony wsi Dąbrowa - Wielogłowy oraz Marcinkowic, pod osłoną swojej artylerii ustawionej na Górze Rdziostowskiej ("werndle" Brzozy) i poniżej - bliżej brzegu Dunajca (bateria czterech armat "górskich" por. Meisnera). W tym czasie najbliższe oddziały austriackie znajdowały się w Kaninie - 12km na północ od Legionów Piłsudskiego.
     Jednak już około godziny 3.00 w nocy 6 grudnia na drodze wiodącej z Nowego Sącza w kierunku Dąbrowy usłyszano odgłosy nadciągającego wojska.
Piłsudski - mając nadzieję, że to tabory cofającego się rosyjskiego wojska nakazał artylerii Brzozy i Meisnera ostrzał drogi, wspomagany przez piechotę Wieczorkiewicza, osłaniającego artylerzystów. Ogień skierowany na podejścia do Nowego Sącza i drogę do wsi Dąbrowa nie przyniósł znaczących rezultatów. Zresztą - nocą nie widać było praktycznie żadnego celu.
O świcie po wystrzelaniu całej amunicji artyleria Brzozy rozpoczęła powrót na pozycje wyjściowe, natomiast do ataku na "wyimaginowane" tabory po przeprawie przygotowanej przez saperów ruszyli ułani Władysława Prażmowskiego-Beliny.
     W tym samym również czasie na Legiony od strony Rdziostowa ruszyli Moskale. Najpierw piechota, a chwilę później rozpoczął się ostrzał podciągniętej rosyjskiej artylerii. Również rozpoczęły się próby przeprawy przez Dunajec rosyjskiej piechoty, powstrzymywane przez artylerzystów Meisnera.
"...Okazało się, że przeciwko mnie rzucono dwa pułki, więc 8 batalionów, w rezerwie zaś za rzeką zatrzymano w marszu jeszcze jeden pułk (4 bataliony). Walczyliśmy więc właściwie jeden przeciwko pięciu, może sześciu, związaliśmy zaś w ruchu prawie całą dywizję, czyli prawie połowę tegoż 8 Korpusu..."  5
     Józef Piłsudski ze swoimi żołnierzami wycofał się w kierunku Pisarzowej pod osłoną batalionu Bojarskiego, który otrzymał rozkaz osłaniania cofających się wojsk. Walki toczyły się w kotlinie na linii Dunajca, wzdłuż torów kolejowych, na polach dworskich koło lasu Pasternik, na granicy Marcinkowic i Klęczan. Do walki powrócili również ułani Prażmowskiego-Beliny, którzy z powrotem przeprawili się wpław przez Dunajec po przeprowadzeniu ataku na domniemane tabory. Tabory w rzeczywistości okazały się rosyjską artylerią, której "beliniacy" zadali spore straty.
Przeprawiając się przez Dunajec stracili jednak 15 rannych i zaginionych oraz 22 konie.
"...Bój powoli zacichał. Moskale zadowolili się tym, że zepchnęli nas z okolicy Marcinkowic i Rdziostowa. Widocznie musieli mieć znaczne straty i teraz porządkowali swe pomieszane oddziały. Mogliśmy odetchnąć chwilkę i uporządkować się także. Zdecydowałem się, by cofać się z wolna, aż do wyrównania naszej linii z austriacką. Powoli, metodycznie, kompania za kompanią, odchodziliśmy bez wielkiego nacisku nieprzyjaciela. Pod wieczór stanąłem w zachodnim końcu Pisarzowej, rozciągnąwszy swą linię wszerz całej doliny od podnóża Kaniny aż do wzgórza na lewo od drogi Limanowa-Marcinkowice. Bój marcinkowicki został skończony..."  6
     Po przegrupowaniu, pozostając pod silnym ostrzałem rosyjskim rozpoczął się marsz w kierunku wojsk austro-węgierskich, które pomimo próśb o przyjście pomocą nie ruszyli się z zajmowanych stanowisk.
W trakcie bitwy zginął trafiony odłamiem szrapnela kapitan Władysław Milko i ośmiu legionistów: Jan Kajski, Władysław Kołodziej, Stanisław Mandrak, Mieczysław Tomasik, Stanisław Trojanowski, Józef Warro, Szczepan Wychorski, Zygmunt Zaborniak, a 83 innych zostało rannych.
Ranni, którzy nie mogli się wycofać z wojskiem i pozostali pod opieką sanitariuszy dostali się do niewoli, inni zdołali ukryć się w chatach chłopskich.
     Mieszkańcy Marcinkowic z wójtem Ludwikiem Fiklem pochowali poległych w bitwie we wspólnym grobie na skraju lasu Pasternik. Dziś jest to Cmentarz Wojskowy nr 352, znany jako Cmentarz Legionistów.
Spoczywają w nim również polegli austriaccy i rosyjscy żołnierze. W kilka miesięcy po bitwie marcinkowickiej wzniesiono tam pomnik z napisem: "Bohaterom l Pułku Legionów Polskich".
     Bitwa trwająca 16 godzin pozwoliła wojskom astro-węgierskim na przegrupowanie się i przygotowanie do bitwy z Rosjanami, nazywaną "Bitwą Limanowską".
"...Pomimo iż dzień 6 grudnia 1914 roku zaliczam do najcięższych przeżytych w ciągu wojny, lubię wspominać Marcinkowice jako jedną z najładniejszych bitew, jakie stoczyłem..."  7
     7 grudnia Piłsudski odparł atak rosyjski na Pisarzową, a następnie wycofał się do Limanowej, skąd później poprzez Kamienicę i Łącko dotarł 13 grudnia do Nowego Sącza. Józef Piłsudski wysłał najpierw swoich ułanów, a sam maszerował z piechotą.
"...Podjeżdżałem do miasta już wieczorem. Kasztanka już na most na Dunajcu, podziurawiony przez wybuchy, kręciła głową, uważając, że jest zanadto niebezpieczny dla jej szanownego istnienia. Za mostem - wjazd do ciemnej ulicy z nieprzyjemnie brzmiącym pod podkowami brukiem powiększył jej przykrości. Z trwogą nastawiała już uszy. Lecz wreszcie rynek. Jasno oświetlony, czarny od tłumu. Gdym się na nim na Kasztance ukazał, rozległ się krzyk całego tłumu i padły pociski z kwiatów. [...] Musiałem Kasztankę ciągle pchać naprzód, tak iż po wyjeździe z rynku poznałem i ja, że owacja coś kosztuje. [...] Nowy Sącz przyjął nas nadzwyczajnie serdecznie. A te rozkosze "wielkomiejskie"! Elektryczne światło, kawiarnie, wanna, fryzjer.
Zgoliłem sobie tam brodę, którą utrzymać w porządku na wojnie jest nadzwyczaj trudno. Bawili mnie potem moi żołnierze, którzy przy spotkaniach na ulicy udawali, że mnie nie poznają. Oddawali mi honory z rozmyślnym ociąganiem się, by mieć okazję do przeproszenia, że wskutek zgolenia brody nie mogli mnie jakoby od razu poznać..."  
8

1. Przemarsz Legionów z Mszany Dolnej, przez Tymbark i Limanową. Potyczki z patrolami kozackimi na Wysokim, Trzetrzewinie.
2. Przemarsz na prawe skrzydło korpusu Nagy'ego w kierunku Marcinkowic i Rdziostowa.
3. Wyjście na pozycje - Góra Rdziostów, Marcinkowice i przeprawa przez rzekę Dunajec ułanów Prażmowskiego-Beliny w kierunku na wieś Dąbrowa. Potyczka ułanow z Kozakami, ostrzał Nowego Sącza i drogi Dąbrowa - Nowy Sącz przez artylerię Brzozy i Meisnera.
4. Atak rosyjski od strony Sącza i próba przeprawy wojsk rosyjskich przez Dunajec. Walki w Marcinkowicach.
5. Odwrót Legionów w kierunku Pisarzowej.
6. Potyczka i odparcie ataku wojsk rosyjskich pod Pisarzową
7. Wkroczenie Legionów do Nowego Sącza


      Z bitwą marcinkowicką wiąże się również jeszcze jedna - pamiętana tu historia. Kiedy rankiem 6 grudnia 1914 roku Piłsudski miał zasiąść z właścicielami dworu w Marcinkowicach do śniadania, poprosił o kromkę chleba i szklankę mleka.
"...Pamiętam tę rozkoszną chwilę, gdy zmęczony i niewyspany wyciągnąłem na całą długość znużone nogi i z rozczuleniem głodnego oglądałem szklankę zimnego mleka z cudownym, smacznym chlebem, myśląc na pół o gorącym śniadaniu, które zaraz podadzą, na pół o tym, co też zawierają te wozy, które za chwilę może, wraz ze śniadaniem, będę oglądać. Wypiłem już pół szklanki mleka i sięgnąłem po papierosa. Ba! Nie sądzone mi już było ani zjeść śniadania, ani nawet skończyć tej szklanki mleka, która stała przede mną. Rozpoczęła się tragedia marcinkowicka!..."  9
     Kiedy Józef Piłsudski w 1921 roku przybył do Nowego Sącza, postanowił odwiedzić groby "swoich żołnierzyków" i w Marcinkowicach kazał sobie przygotować na powitanie szklankę do połowy wypełnioną mlekiem.
"...Już jako Naczelnik Państwa pojechałem rozmyślnie do Rdziostowa i Marcinkowic. W Marcinkowicach kazałem przygotować sobie na spotkanie szklankę mleka. Nie mogłem znieść na sobie tego, żem taki głodny, jak wtedy byłem, nie dopił mleka..."  10
     "Niedopite" w grudniu 1914 roku mleko podała Naczelnikowi, na tacy przystrojonej polnymi kwiatami Marysia Morawska, córka inż. Stanisława Morawskiego - nowego właściciela dworu marcinkowickiego .

     W 20-leciu międzywojennym prężnie działał w Marcinkowicach Związek Strzelecki, którego prezesem był inż.Stanisław Morawski. Głównym zadaniem organizacji było szkolenie wojskowe i organizowanie uroczystości patriotycznych. Przedstawiciele Związku brali udział w pogrzebie Józefa Piłsudskiego 18 maja 1935 r. w Krakowie.
Niedługo potem zawieźli ziemię z cmentarza w Marcinkowicach na Kopiec Piłsudskiego w Krakowie.

26.10.2014r. w Marcinkowicach odbyła się rekonstrukcja historyczna obrazująca stoczone tu walki. Zapraszam do obejrzenia - rekonstrukcja "Marcinkowice 2014".


Bibliografia:
-  "Moje pierwsze boje" - Józef Piłsudski -     Wydawnictwo Łódzkie 1988
-  "Dzieje Miasta Nowego Sącza" - Praca zbiorowa -    tom II    Wydawnictwo Secesja 1993
-   Materiały i opracowania udostępnione w Muzeum Szkolnym w Marcinkowicach przez p.Józefa Gościeja.

Cytaty:
1   - Józef Piłsudski - "Pisma zbiorowe"    tom IV    Krajowa Agencja Wydawnicza 1990
2...10   - Józef Piłsudski - "Moje pierwsze boje"    Wydawnictwo Łódzkie 1988