Czołg średni T-34/76
1 Brygada Pancerna im.Bohaterów Westerplatte


Skala 1:35    Zvezda

     T-34 był najlepszym czołgiem średnim, wyprodukowanym przez Rosjan w czasie II wojny światowej.
Choć nigdy nie dorównał osiągom swoim niemieckim odpowiednikom, a straty zadawane przez Niemców radzieckim dywizjom pancernym były trudne do wyobrażenia - to zaletą tego czołgu była prostota konstrukcji, a co za tym idzie - szybkość i wielkość produkcji. Czołg przez całą wojnę podlegał modyfikacjom, na jego kadłubie zbudowano całą serię dział samobieżnych i pojazdów ewakuacyjnych.
     Po wojnie produkowany był w wielu krajach na licencji, używany w wielu konfliktach zbrojnych w Europie, Azji, Afryce przez niemal cały XX wiek. Można powiedzieć - ciężko pracował na miano "mitycznej broni".

     Poniższego "teciaka" skleiłem na początku 2009 roku. To był mój pierwszy plastikowy model pojazdu w skali 1/35.
Wybór dla mnie był prosty - za "przyzwoitą" cenę otrzymałem sporo plastiku przyjemnego w obróbce, prostego w montażu; do którego mogłem dołożyć trochę "od siebie", przetestować aerograf, etc. A w przypadku niepowodzenia - nie szkoda by go było wyrzucić. No i nazwa - T-34/76.
Marzenia o własnym "Rudym 102" też wziąłem pod uwagę ;)
     Model Zvezdy przedstawia pojazd model 1942 w którym do kadłuba produkowanego w zakładzie w Gorkim dołożono wieżę z zakładów STZ. I do tego "wczesne" w pełni stalowe koła z wewnętrzną amortyzacją.
Jak to zwykle w takich przypadkach bywa (pierwszy "plastik" od wielu lat) - pierwsze kupiłem model, a później zacząłem się zastanawiać, czy był on używany w polskim wojsku.
     Przeglądając monografie i zdjęcia trafiłem w książce wyd.AJaKS na tą fotkę przedstawiające ćwiczenia załogi w 1 Brygadzie Pancernej im.Bohaterów Westerplatte zimą 1943/1944 roku. Na zdjęciach niestety nie widać, jaki rodzaj kół miał czołg. Na żadnym znanym mi zdjęciu nie znalazłem polskiego "Teciaka" ze stalowymi kołami, choć rysunków kilka jest. Ale tak naprawdę niczego to nie oznacza… Jeśli kiedyś okaże się, że popełniłem błąd, to albo zmienię koła, albo skleję nowy pojazd.
     W modelu - do wieży dodałem tylko charakterystyczne uchwyty dla desantu, oraz zmieniłem wygląd osłony oporopowrotnika.
Podobnie postąpiłem z kadłubem - dorobiłem we własnym zakresie uchwyty, linę, oraz dodałem dodatkowe zbiorniki paliwa na tylnej płycie, które wykonałem z plastikowych kart telefonicznych oraz miedzianej blaszki. Wymieniłem też lufę przedniego km-u na wykonaną z igły do strzykawek.
     Z "firmowych" dodatków doszła aluminiowa lufa "Armo", która zastąpiła tą plastikową z zestawu. W modelu najgorzej wyglądają jednak gąsienice - plastikowe paski, które przy naprawdę dużej dozie wyobraźni przypominają ogniwka gąsienicy T-34. Bardzo trudne do połączenia, a o prawidłowym ułożeniu na kołach można po prostu zapomnieć. Dziś pewnie wymieniłbym je na gąsienice z pojedynczych ogniwek.
Długi czas czekałem na ogniwka z Bilka, ale nie udało się mi ich kupić. I jakoś temat "przysechł". W międzyczasie modeli na półkach mi przybyło, więc powrót do tego samego modelu pewnie nie nastąpi…
     Malowanie wykonałem używając Humbrola 117 jako podkładu, na to "cieniowanie" Pactrą 112, na to Sidolux, potem wash z olejów (czarny i żółty), oraz błoto/kurz - również Pactrami "mud I i II". Orzełki na wieży namalowałem ręcznie.
     Żeby zgubić jakoś monotonię tak wykończonego modelu wtarłem w niego trochę pigmentów ze startych suchych pasteli w różnych odcieniach brązu i czerni. Niby niewiele, ale model zyskał naprawdę sporo.
Po pięciu latach od wykonania prezentuje się tak:

Bibliografia:
"Pojazdy Wojska Polskiego front wschodni 1943-1945 - kamuflaż i oznakowaie" - Mariusz Skotnicki wyd. AJaKs