Samolot szkolno-treningowy PWS-26
2 Pułk Lotniczy w Krakowie - czerwiec 1939r.


Skala 1:72    RPM


     PWS-26 był jednym z najlepszych w Europie samolotów szkolno-treningowych w okresie międzywojennym. Jego osiągi plus łatwość pilotażu i "wybaczanie" błędów mniej doświadczonym pilotom uczyniły go samolotem bardzo znanym i lubianym. PWS-26 powstał przez udoskonalenie samolotu PWS-16bis. jego konstruktorem był inż. August Bobek-Zdaniewski, pracownik Podlaskiej Wytwórni Samolotów.
Samolot oblatano pod koniec 1935 roku.
     We wrześniu 1939 roku samoloty PWS 26 odbywały loty łącznikowe i obserwacyjne.
A o zwrotności samolotu i jego możliwościach w rękach dobrego pilota może świadczyć przypadek por.Jana Falkowskiego, który 3 września 1939 roku został w okolicach Lublina zaatakowany przez trzy lub osiem niemieckich myśliwców Me-109.
Por. Jan Falkowski obniżył wysokość lotu prawie do ziemi i wykorzystując zwrotność PWSa spowodował, że jeden ze ścigających go niemieckich myśliwców rozbił się o ziemię, a pozostałe zawróciły, najprawdopodobniej z powodu kończącego się paliwa.
     W Wojnie Obronnej 1939r. na tym samolocie wykonany został ostatni lot bojowy. 3 października 1939 w Firleju (ok.10km od Kocka) została obrzucona granatami kolumna pojazdów Wehrmachtu. Dzień później por. pilot rezerwy Edmund Piorunkiewicz wykonał dla Grupy Armii "Polesie" ostatni lot zwiadowczy. Był to również ostatni lot polskiego samolotu w Kampanii Wrześniowej.
     Jedyny zachowany egzemlarz samolotu PWS-26 (z 310 wyprodukowanych) znajduje się w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Zachowany w doskonałym stanie technicznym czasem ma odpalany silnik. Można wtedy posłuchać pięknego dźwięku Avii-Wright Whirlwind J5.

Model

     Cóż - model PWSa-26 wyprodukowanego przez RPM zdecydowanie odbiega jakością od swojego pierwowzoru. Na niekorzyść niestety. Jego główną wadą jest plastik - miękki i kruchy - który beznadziejnie reaguje na każdy rodzaj kleju. Wystarczy często tylko ściśnięcie w klipsie do bielizny lub nawet w palcach, by model po prostu się rozkleił.
     Jakość części, szczególnie tych drobnych (zastrzały, podpórki) powoduje, że najlepiej wykonać je we własnym zakresie.
Sam kadłub wymaga naprawdę dużo pracy z narzędziamy ściernymi i frezami (głównie wnętrze). Należy również niemal od podstaw wykonać obrys kabin i całe wnętrze.
Skrzydła - to kolejne "schody". Szpachla i papier ścierny będą używane tutaj wielokrotnie.
     Dołączone kalkomanie są grube i twarde, wymieniłem je więc na szachownice z MasterCrafta, a znaki (numer na kadłubie, na dolnej powierzchni skrzydeł i nr.seryjny) to mix kalkomanii PZW Siedlce (z PZL-P11c), oraz Armo (od... T-34/85).
Malowanie to akryle "Polish Khaki" Pactry i Agamy. Kolory się ładnie kładą i przenikają, tworząc złudzenie spracowania płóciennych powierzchni.
     Pracę nad modelem rozpocząłem w... 2009 roku. I po wykonaniu najtrudniejszych prac nastąpił chyba przesyt i samolot powędrował do pudełka. Maj 2014 to kilkanaście wieczorów poświęconych sklejeniu PWSa w całość i pomalowaniu go w barwy 2 Pułku Lotniczego w Krakowie.
     Pomimo trudności w złożeniu tego modelu w całość - sylwetka tego pięknego samolotu rekompensuje chyba wszystko...
A do obejrzenia oryginału zapraszam tutaj - PWS-26 walkaround. Lub do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie.

Bibliografia:
TBiU nr 134 - B.Belcarz - Samolot szkolno-akrobacyjny PWS-26 - Wyd.MON 1990
http://muzeumlotnictwa.pl/zbiory_sz.php?ido=14&w=p - stan na 26.05.2014