Ciężki czołg PzKpfw VI TIGER ausf. E

Skala 1:72    Hasegawa (MT8)

Tiger - opakowanie - 1/72 Trochę historii

       Pz.Kpfw VI Tiger (Panzerkampfwagen VI Tiger, SdKfz 181), a popularnie "Tygrys", to chyba najbardziej znany czołg okresu II wojny światowej. Można powiedzieć - ponadnarodowy nawet, bo większość ludzi wymienia go na pierwszym miejscu, przed "swoimi", narodowej produkcji pojazdami. Czołg-legenda. W "swoich" czasach budził strach pomieszany z szacunkiem. Dzisiaj - szacunek i uznanie. Za niemiecką myśl techniczną i taktyczną. Był uznawany za niebywale trudnego przeciwnika do zniszczenia. Janusz Przymanowski w "Czterech Pancernych i psie" każdy niemiecki czołg nazywa Tygrysem! Bo zniszczenie go wymagało niesamowitego wysiłku, sprzętu, odwagi, dużej dozy szczęścia i... ofiar...

       Bojowy debiut Tygrysów nie był szczególnie udany. We wrześniu 1942 roku pod Leningradem cztery czołgi zostały rozbite przez Rosjan. W Afrika Korps wypadły już lepiej, choć nie miały na Czarnym Lądzie godnego siebie przeciwnika. Ale po kilku miesiącach dojrzewania (czytaj: po opracowaniu taktyki i strategii użycia) PzKpfw VI Tiger był już w pełni gotowy do noszenia swej nazwy. I pomimo szumnego nazywania przez Rosjan swoich ciężkich maszyn "zwierobojami" - można śmiało powiedzieć - Tygrys zachował swoją przewagę nad myśliwymi do ostatniego dnia wojny.

Model

       Cóż... Model ten skleiłem już jakieś 20 lat temu chyba. Malowałem pędzlem, farbkami humbrol. W wersji "podstawowej" model ten mógł pozostać dobrym tematem w kolekcji "vintage". Ale coś mnie niedawno podkusiło i tak zrobiłem podstawkę, a potem model otrzymał warstwę bezbarwnego lakieru, kalkomanie, wash i inne "brudzenie". I pomimo wielu błędów, które oko znawcy "drapieżnych kotów" wypatrzy na modelu natychmiast - te proste zabiegi, kiedyś przecież nieznane - dały "Tigerkowi" nowe życie.
Wszystkie prace zajęły mi dwa wieczory.
       I tak model, który trzymałem już głównie z sentymentu znowu został "głową rodziny" pośród modeli niemieckich pojazdów w skali 1/72, które sklejałem w czasach, gdy w "Składnicy Harcerskiej" królował plastik rodem z "ZTS Plastyk" i "Plasticardu", a modele z Matchboxa rzucane były od "wielkiego święta". Że o braku jakiejkolwiek literatury, planów, zdjęć nie wspomnę nawet...
       Na odnowienie czeka w kolejce kilka innych modeli (niektóre wymagają wręcz odrestaurowania). I pewnie po kolei je wezmę na warsztat. Bo odświeżamy przecież nie tylko modele, ale i wspomnienia.
I właśnie tak do tego modelu Tygrysa podchodzę.