Samolot myśliwski PWS Z-17 SĘP

Skala 1:33     CardPlane 1/2006    opracowanie L.Kołodziejski

     Dawno dawno temu w bardzo odległej Rzeczpospolitej... Wczesnym świtem 17 sierpnia 1937roku...

...Przebazowali ich z lotniska na macierzystych Czyżynach na Wołyń pięć dni temu, po cichu, żeby nie wzbudzać sensacji. Od dwóch tygodni tuż za wschodnią granicą trwały sowieckie manewry "Czerwony Płodozmian". Piechota i czołgi ćwiczyły tuż nad granicą, a naruszenia przestrzeni powietrznej - choć i do tej pory zdarzały się wielokrotnie - teraz nabrały wręcz charakteru prowokacji. "Nie dać się sprowokować, obserwować, czekać" - tak brzmiały codzienne rozkazy.

     Klucz chor.Zumbaka wystartował w trybie alarmowym. Wznosząc się odbierał przez radio ostatnie polecenia. Rozkaz brzmiał jasno - osłonić powrót rozpoznawczych PWS-19, na który "pozorowany" atak przypuściły sowieckie "iszaki". "Strzelać w ostateczności i tylko w obronie własnej" - ostanie zdanie rozkazu usłyszeli robiąc ciasny krąg nad lotniskiem. Zumbak potwierdził odbiór. Poprawił maskę, odruchowo odbezpieczył Vickersy i rozpoczął wspinaczkę po kursie do celu, prowadząc swoje samoloty wprost na wschodzące słońce...

     Z daleka zobaczył kilka czarnych punkcików nad horyzontem. Krążyły po lewej i dużo niżej, tuż nad ziemią. Jego piloci też to zauważyli. Rosjanie próbowali zmusić polskie samoloty do lądowania w polu. Szybki rzut oka, czy Sowieci nie zostawili jakiegoś ubezpieczenia u góry, drążek do siebie, ruch sterami i w szybkim skręcie znaleźli się za plecami "Sokołów Stalina". Sowieccy piloci zareagowali nerwowo, pojedyńczo i bez ładu próbując zawrócić. W powstałym chaosie i zamieszaniu któryś I-15 oddał serię w kierunku oddalającego się PWS-a. Chor. Zumbak zareagował błyskawicznie. Z bliskiej odległości seria w silnik i kabinę przeciwnika nie mogła pozostawić pilota żywego, a samolotu w stanie lotnym. Pozostawiła za to niezatarte wrażenia w pamięci uciekających Rosjan...

     Powyższa historia nigdy się nie wydarzyła. Nie mogła choćby dlatego, że samolot PWS Z-17 SĘP nigdy nie powstał i nie wzbił się do lotu. Powstały tylko jego wstępne rysunki. Na ich podstawie p.Lech Kołodziejski opracował i wydał model samolotu, który nosi oznakowanie pułku krakowskiego. A kiedy siedziałem nad modelem - nagle przyszło mi do głowy - że, w sumie... dlaczego nie??? Przecież to jedyna okazja chyba, aby mieć model polskiego samolotu nie z krzyżami, ale z gwiazdami oznaczającymi zestrzelenia...

     Model powstawał dużo dłużej, niż zamierzałem go sklejać. Ale czasem "nieprzewidziane" trudności potrafią zdezorganizować najlepiej zaplanowaną pracę. Model skleja się "sam". Wszystko fajnie i przyjemnie pasuje. Ja dodatkowo wykonałem silnik i kabinę wykorzystując elementy, które można pobrać ze strony wyd.CardPlane. We własnym zakresie dorobiłem skrzynkę na amunicję, podajniki i taśmę amunicyjną do Vickersów oraz wyrzutniki łusek na kadłubie (karton+miedziana blaszka), uchwyt i podwieszenie zbiornika paliwa, a silnik "wzbogaciłem" o przewody i kolektory (opierając się na zdjęciach silników z PZL P.7). Oznaczenia kodowe/wywoławcze podsunęły mi pomysł wykonania anten (podobnie jak w P.11). Dwie gwiazdy symbolizujące zestrzelenia pochodzą z kalkomanii z zestawu Techmodu, dołączonego do publikacji Kagero "Wojna Zimowa".