Samolot myśliwski Nieuport 24C1

Skala 1:33     Answer    opracowanie: K.Fiołek

     Historia tego samolotu to jeden z wielu mało znanych epizodów Wojny Polsko-Bolszewickiej 1919 - 1920r. Samolot należał do rosyjskiej 3 Eskadry Artyleryjskiej, w której służył por.Juliusz Gilewicz. On to podczas ewakuacji swojego, i innych oddziałów rosyjskich z oblężonego przez polskie wojska Wilna - odczepił część składu kolejowego, na którym znajdował się między innymi ten samolot. I tak 19 kwietnia 1919 roku polskie lotnictwo wzbogaciło się o Nieuporta 24C1 z charakterystycznym wizerunkiem diabła na kadłubie, samolot zwiadowczy Anatra Anasal oraz zapas paliwa, części zamiennych i warsztat lotniczy. Płatowiec trafił do 4 Eskadry Lotniczej, gdzie pilotował go najczęściej por.pil.Artur Jurkiewicz. Samolot nie został najprawdopodobniej uzbrojony w km, wykonywał natomiast loty na rozpoznanie i bombardowanie. Kilka miesięcy później na kolejnym Nieuporcie przeleciał na polską stronę Juliusz Gilewicz.

     Znane są tylko trzy zdjęcia polskiego Nieuporta 24C1 i to pokazujące go tylko od prawej strony. Być może dlatego, że to, co powoduje o atrakcyjności tego samolotu, to uskrzydlony diabeł, pędzący "do celu" z widłami, jak piechota na bagnety. I prawdopodobnie namalowany był on tylko z tej, trzy(?) razy sfotografowanej strony. Zagadką pozostaje kolorystyka - spotykane są trzy wersje - diabeł czarny, diabeł czerwony, i czarny z czerwonymi skrzydłami - namalowany na modelu.

     Do modelu trzeba podejść z pewną dozą samozaparcia, ściśle przestrzegając zasady "najpierw wielokrotnie przymierz, potem przymierz jeszcze kilka razy i dopiero przyklej". Ta zasada dotyczy głównie kadłuba - kilka razy trzeba dopasować kratownicę w kadłubie, "drutologię", a i tak... nic potem - poza fotelem i tablicą zegarów - nie widać. Więc bardziej leniwym, czy mniej doświadczonym spokojnie radzę pominąć, ewentualnie maksymalnie sobie uprościć te elementy modelu. Ze skrzydłami na szczęście nie ma problemów, dopasowania wymagają dolne płaty na styku z kadłubem.

     Od strony merytorycznej już pierwszy rzut oka na model i zdjęcia - bezproblemowe do znalezienia w internecie - powoduje wrażenie, że coś jest nie do końca tak... Sprawę wyjaśnia fakt, że jest to po prostu przerysowany Nieuport 25 - poprzedni model autora. Układ części w obu modelach pozostał taki sam. Autor jednak ułatwił sobie życie, francuskie malowanie zastępując polskim i zabierając karabin maszynowy, oraz zmieniając kształt statecznika pionowego.

     Jednak, aby model wykonać w miarę możliwości w zgodzie z wyglądem oryginału należy dokonać jeszcze kilku przeróbek: nie wklejać najmniejszego pierścienia osłony silnika (cz.28e), a po dopasowaniu osłony do kadłuba - zrobić w niej owalne wcięcia na zastrzały podwozia. Inaczej wyglądają również owalne, zdejmowane panele z przodu kadłuba. Tych akurat przerobić nie zdążyłem i skleiłem tak, jak w modelu. Pomimo braku karabinu maszynowego - należy we własnym zakresie wykonać łukowaty donośnik taśmy amunicyjnej. Naciąg zastrzał - kadłub (przy osłonie silnika) wychodzi Z POD dolnego płata, a stery wysokości też wymagają zwiększenia odległości od steru kierunku, by ten ostatni mógł zadziałać... I sprawa najważniejsza - na dolnej powierzchni górnego płata namalowane powinny być szachownice. Na moim modelu zostały uzupełnione przez kol. Jacka Calińskiego, który tej karkołomnej sztuki dokonał na już sklejonym samolocie...

     Podczas sklejania wpadłem na pomysł przemalowania całego samolotu metalizerem "aluminium" Model Mastera. Chodziło mi o uzyskanie efektu, jaki daje farba kładziona za pomocą pędzla, nierówno "wpijająca" się w powierzchnie kryte płótnem. I chyba się udało. Z tej okazji "pocieniowałem" również diabła czarną Pactrą. Nie ruszałem póki co jego skrzydeł. Choć jakiś diabełek wciąż mnie kusi, aby przemalować je również na czarno. A tego diabła z lewej strony samolotu zamalować całkowicie. A może to nie diabeł, a chęć osiągnięcia maksymalnego zbliżenia modelu do wyglądu zgodnego z oryginałem?...