Samolot myśliwski i rozpoznawczy Bristol F2B "Fighter"

Skala 1:33     wyd.Quest     opracowanie M.Pacyński

     Długo czekałem na ten samolot. Samolot, który pośród tych z biało-czerwoną szachownicą z tamtego okresu wiódł prym i wielkością i zasługami. Pierwsze zasłużył się w wojnie polsko-bolszewickiej 1920, a potem w szkoleniu narybku odradzającego się polskiego lotnictwa. Wśród kartonowych patyczaków te z szachownicami pojawiają się znacznie rzadziej niż choćby Fokkery Czerwonego Barona, czy Ernsta Udeta. Tym większa radość, kiedy człowiek dowiaduje się, że już za minutkę, już za momencik... W tak zwanym międzyczasie przeczesałem internet w poszukiwaniu materiałów, przeszukałem archiwa swoje i kolegów. Emocje rosły... I w końcu ukazał się. Niestety...

     Nie jest to pierwszy model p.Pacyńskiego, z jakim się zetknąłem. Świadomy byłem, że nie będzie łatwo.. Ale takiego niechlujstwa wydawniczego nie spotkałem od dawna.. Od bardzo bardzo dawna... Po pierwszym przejrzeniu w oczy rzuca się kolor. Górne powierzchnie skrzydeł i kadłub - czekoladowe. Dolne powierzchnie - kakaowe z czekoladowym szlaczkiem dookoła... A na okładce całkiem inny samolot, niż w wycinance. Zaczniemy od początku.

     Na okładce (co ciekawe - wykonanej przez autora wycinanki) pokazany jest Bristol F2B z silnikiem Rolls-Royce'a w fantazyjnym malowaniu z 1923 roku... (biały trójkąt na sterze kierunku oznaczał VII Dywizjon Wywiadowczy 3 Pułku Lotniczego stacjonującego na poznańskiej Ławicy - na dodatek na okładce trójkąt jest "do góry nogami"...). Tylko akurat w tym samolocie zamontowany był silnik "Hispano-Suiza", a nie Rolls-Royce. Napis na okładce głosi o Wojnie Polsko - Bolszewickiej 1920r.... Owszem - Bristole z silnikiem Rollsa brały udział, ale były takie tylko dwa, nosiły numery 20.1 i 20.2 i latały tylko przez 6 - 7 dni... Więc do 1923r. na pewno żaden "Jaś nie doczekał"...

     Na okładce też widoczne są elementy, których w wycinance nie uświadczysz - płozy pod skrzydłami i pałąki na centropłacie, schemat olinowania inny niż na tzw. "instrukcji obsługi", jest też element tylnej płozy, którego brak w modelu... Po porównaniu całości z dostępną dokumentacją musiałem się zdecydować - albo absolutne historical-fiction proponowane przez autora, albo przeróbka całego przodu kadłuba - opracowanie i wstawienie silnika "Hispano-Suiza", nowego okapotowania itp. Z tym, że już nie będzie to "samolot z wojny polsko - bolszewickiej", a właśnie z VII Dywizjonu Wywiadowczego...

     Zdecydowałem się na to drugie rozwiązanie - od podstaw z kartonu wykonałem silnik, oraz blachy "obudowy" silnika. "Aluminiowy", polerowany bristol to ulotka reklamowa naszego "najdroższego" dostawcy usług internetowych. Warto zbierać takie śmieci - czasem się przydają... Do wykreślenia wręg wykorzystałem fotki znalezione w sieci, a przede wszystkim właśnie z w/w artykułu. Na chłodnicę użyłem metalową siateczkę, wyciągniętą z wnętrza laptopa, żaluzje na chłodnicy to karton pomalowany metalikiem Humbrolem. Jak już przerabiać, to całość - na płócienne wnętrze kadłuba wykorzystałem próbki materiału na rolety okienne, kratownicę zrobiłem z balsy, pomalowanej na kolor drewna, zbiornik paliwa z papieru "stalowego" (kolejna reklamówka), fotele to papier o fakturze drewna - w modelu, jak zwykle w opracowaniach p. Pacyńskiego (m.in.:S.Schuckert, Pfalz DIIIa) elementy drukowane jako "drewniane" mają braki w fakturze drewna, często druk jest tylko do połowy... Kredkami poprawione są również łopaty śmigła, na których faktura też nie do końca została nadrukowana. Karabin maszynowy to elementy z wycinanki plus igła lekarska. Po kadłubie przyszła kolej na skrzydła. Elementy są duże i proste do sklejenia. Tylko, po co na górnej powierzchni górnego płata zaznaczone są miejsca pod... zastrzały?? Podwozie jest trudne do zrobienia, ale tu nie ma większych problemów. Z wyjątkiem brązowych, zewnętrznych kołpaczków na koła, które mają średnicę za małą o 1mm. W tylnej płozie brakuje natomiast elementu, a którym zamocowany był zawias płozy i do którego zbiegały się boczne podpórki. Samemu należy też wykonać podskrzydłowe płozy oraz pałąki na centropłacie.

     Olinowanie. Akurat w tym samolocie do prostych nie należy. A instrukcja nie pomaga w dokładnym jego odtworzeniu, tym bardziej, że niektóre usztywnienia były podwójne... Rozrysowałem je sobie więc na podstawie zdjęć ze zgromadzonych materiałów. Linki zrobiłem z bezwłoskowej nici przeciągniętej przez wacik nasączony metalizerem Humbrola. Co jeszcze może nas zaskoczyć? Opis techniczny dość chaotyczny, a niektóre informacje powtarzają się po kilka razy. Brak jakiejkolwiek pisanej instrukcji obsługi, na tej "obrazkowej" wiele części nie jest zaznaczonych, lub oznaczenia wzajemnie sobie zaprzeczają (np.: część nr8).

     W kolekcji, na półce samolot prezentuje się bardzo ładnie. Lecz świadomość, ile prostych, bezsensownych błędów zawartych jest w tym modelu; błędów, które trzeba poprawić po projektancie; części, które trzeba wykonać od podstaw - to wszystko powoduje, że nie miałem żadnej przyjemności ze sklejania tej wycinanki. W kategoriach plastikowych to typowy "shortrun". W kategoriach kartonowych to niechlujnie i w pośpiechu opracowany i wydany samolot.

     Korzystałem głównie z:
- kwartalnik "Militaria" 2/96 - Tomasz Kopański "Polskie Bristole na wojnie" - str.13-19, 53;
- "Skrzydła z Szachownicą" - 2/2002, 3/2002 - Wojciech Sankowski "Ławica lat dwudziestych" cz.1 i 2;
- Internet