Ford Tf-c

Skala 1:35    RPM
Wojna polsko-bolszewicka 1920


     Kiedy po zakończeniu I wojny światowej kraje zachodniej Europy leczyły rany i odbudowywały się ze zniszczeń - na wschodzie tak dobrze nie było. Polska - która dopiero co wróciła na mapy i na "salony" Europy - nie mogła rozwijać się spokojnie. Powodem był sowiecki Kraj Rad, który po przeprowadzeniu rewolucji "u siebie" zapragnął wprowadzić "nowy ład" w całej Europie. Zaczynając od sąsiadów.
I tak w 1920 roku Polska znowu stała się "przedmurzem chrześcijaństwa", o czym mało który z naszych zachodnich sąsiadów dziś wie i pamięta.
     Ford Tfc (znany też jako: Ford FT-B lub "Ford model 1920"), to mały, zwinny samochód opancerzony, który pomógł ten "czerwony walec" zastopować, a potem zawrócić. W kraju, w którym nie było przemysłu motoryzacyjnego, a przemysł ciężki (huty, walcownie) dopiero się budował - jego powstanie było połączeniem potrzeby chwili i przypadku.
     Inżynier Tadeusz Tański - pracujący wówczas w Sekcji Samochodowej MSW - na przełomie marca/kwietnia 1920 roku wpadł na pomysł, by na podwoziu najbardziej znanego pojazdu w historii motoryzacji - czyli Forda T - zbudować nadwozie z 7 milimetrowych niemieckich tarcz okopowych, a uzbrojenie tego pojazdu stanowił jeden karabin maszynowy 7.92mm Maxim wz.08/15, umieszczony w obrotowej wieży.
     Tański rysunki "Forda model 1920" wykonał po godzinach pracy, jego projekt uzyskał natychmiastową akceptację, a od zaprojektowania do budowy pierwszego pojazdu minęły zaledwie dwa tygodnie.
     Pomimo wad (ciasnota w dwuosobowym wnętrzu, mała wieżyczka z karabinem maszynowym, przegrzewanie się mocno obciążonego silnika) Ford Tf-c okazał się konstrukcją nad wyraz udaną, łatwą w eksploatacji i naprawie, oraz trwałą (z 16 wyprodukowanych pojazdów przetrwało 12 Fordów).
     Pojazdy wzięły udział w wielu potyczkach i walkach wojny polsko-bolszewickiej 1920.
Ich wycofywanie rozpoczęło się około 1927, a ostatni z nich zakończył służbę w 1931 roku.

Model
     Model tego pojazdu zacząłem sklejać w kwietniu 2010 roku. W pudle praktycznie sklejony i gotowy do pomalowania przeleżał prawie... trzy lata. Bywa i tak ;)
Jasnoszary plastik; miękki, kruchy i łamliwy nie nastręcza jednak problemów w obróbce. Ostrożność należy zachować sklejając zawieszenie - tutaj drobne elementy z dużymi ilościami nadlewek mogą przysporzyć problemów już na etapie wstępnej obróbki. Natomiast karabin maszynowy oraz kilka innych elementów zawieszenia warto wykonać od podstaw. Są tak toporne, że szybciej i lepiej po prostu je zastąpić czymś innym.
     Swojego Forda pomalowałem farbami Pactra (przy malowaniu pędzlem tymi farbami dobrze lekko rozcieńczyć je opóźniaczem) i przybrudziłem pigmentami Vallejo.
     Model wykonałem w wersji "prosto z pudła". Dokładne rysunki i plany Forda Tf-c nie istnieją. Te będące próbą rekonstrukcji - różnią się mocno między sobą. A kilka niewyrażnych, czarno-białych zdjęć z epoki wcale życia nie ułatwia. I jeśli dołożymy do tego fakt, że samochody różniły się między sobą detalami - model RPM nie jest najgorszy. No i najważniejsze - jest jedynym modelem tego ciekawego pojazdu na modelarskim rynku :)


Bibliografia:
"Samochody CWS" - J.Tarczyński W.Jeleń; WKiŁ Warszawa 1991
"Samochody pancerne Wojska Polskiego 1918-1939" - J.Magnuski; WiS Warszawa 1993