Fokker Eindecker Ernsta Udeta

Kampf Einsitzer Kommando - Habsheim - marzec 1915r.
Skala 1:72    Eduard no.7104


           Samolot:
     Zaprojektowany w 1915r. Fokker Eindecker najbardziej znany jest w swej odmianie nr 3. Produkowany w dużej ilości (w sumie 298szt) i wyposażony w karabin maszynowy IMG 08 7,92 mm z synchronizatorem umożliwiającym bezproblemowe strzelanie przez krąg śmigła nie miał godnego siebie przeciwnika w pierwszych miesiącach Wielkiej Wojny.
     Zbudowany według ówczesnego kanonu - kadłub z rur obciągniętych płótnem, drewniane skrzydła również o płóciennym pokryciu.
Napęd - silnik rotacyjny Oberursel U.I
Prędkość maksymalna: 150 km/h

          Model:
     W foliowym woreczku strunowym znajduje się jedna ramka z piaskowo-żółtego plastiku z kilkunastoma bardzo ładnie odlanymi elementami. Nawet te najdrobniejsze łatwo wyciąć z ramki do dalszej obróbki. Duża, kolorowa instrukcja klejenia i spory arkusz kalkomanii (z jednym tylko malowaniem) dopełniają całości (wersja "profi-pack" zawiera dodatkowo blaszkę z elementami fototrawionymi i maski i kalkomanie dla dwóch samolotów).
     Klejenie nie nastręcza żadnych problemów, jedynie silnik jest tak wpasowany w obudowę, że nie ma szans na zrobienie go w wersji ruchomej. Z własnych dodatków - "wzbogaciłem" kabinę o pompkę do paliwa, cięgna sterowania silnikiem i inny drążek sterowy. Całość i tak "zginęła" w czeluściach kabiny.
     Całość pomalowana mieszanką akryli Pactry i Agamy (27M+P2M Agamy jako kolor płótna, aluminium A74 Pactry na blachy silnika i kadłuba). Próba "uplastycznienia" ugięć płótna na rurkach kadłuba i żeberkach skrzydeł, którą wykonałem za pomocą suchych pasteli nanoszonych pędzelkiem wyszła mi jednak zbyt "pancerna". Cóż - "pierwsze koty za płoty".
Drewnianą fakturę śmigła uzyskałem przez naniesienie za pomocą pędzelka "00" brązowo-czarnej "biedronki" z farb olejnych na szarym podkładzie.
     Po zabezpieczeniu całości warstwą "Sidoluksu" położyłem kalkomanie. Kładły się świetnie i praktycznie nie wymagały użycia płynów zmiękczających. Na to jeszcze bezbarwna warstwa satyny i można było przejść do zrobienia olinowania. Naciągi wykonałem z nitki wyciągniętych z czarnych rajstop, klejonych za pomocą kleju cyjanoakrylowego.
     I na tym mogła zakończyć się moja przygoda z pierwszym plastikowym "patyczakiem" w kolekcji. Mogła, ale po ukończeniu całości model wykonał niekontrolowany lot ku podłodze. Bezlitosne prawa fizyki (siła ciążenia) oraz odruch bezwarunkowy (ścisnąłem go kolanami, gdy przelatywał między nogami) spowodowały powrót na stoisko montażowe w celu wykonania raz jeszcze stateczników i steru kierunku... Mam nadzieję, że już nie odleci...
     Model przedstawia samolot, którym Ernst Udet - niemiecki as myśliwski z czasów I wojny światowej - latał w Kampf Einsitzer Kommando w Habsheim (marzec 1915r.).

JaCkyL - jeszcze raz dzięki za model :)