24 Plastic Session 2014

Poprad - Słowacja 20.09.2014



     W pięknej hali sportowej "Poprad Arena" od kilku lat odbywają się konkursy modelarskie "Plastic Session" organizowane przez modelarzy z grupy "Tatranski Orli Poprad-Svit". W tym roku miała miejsce już 24 edycja tej imprezy.
20 września od rana pod halą było tłoczno. Zapewne sprawiła to pogoda, która dopisała jak rzadko. Bo przez całą drogę z Sącza było pochmurno, a Tatry tonęły we mgle.
Ale sporo oglądających i modelarzy przyjechało również (a może przede wszystkim) dlatego, że modelarstwo na Słowacji i w Czechach cieszy się dużo większą populranością niż u nas. Zresztą - sądząc z rozmów z wystawiającymi i zwiedzającymi - wszyscy, nawet ci z daleka byli "stąd" ;)
     Po wiejściu na halę zostaliśmy "otoczeni" przez rekonstruktorów. Grupy odtwarzające wojska Wehrmachtu i SS, Amerykanów z "Pustynnej Burzy", dwie "czerwonoarmiejki" i piechociarz czarnomorski prezentowały swój sprzęt i uzbrojenie, pozowały do zdjęć i wskazywały drogę na konkurs, do rejestracji i stołów.
     Po opłaceniu symbolicznego wpisowego (1 Euro) i "zaobrączkowaniu" w pasek na nadgarstku zostałem ze znajomymi skierowany do stolika, przy którym po podaniu nazwiska zostały wyciągnięte moje wydrukowane już karty (rejestracja elektroniczna działała już dużo wcześniej).
     Po niecałej minucie stałem już z pudłem koło stołów i rozkładałem modele.
W centrum hali ułożono dwa duże prostokąty z płyt i stołów. Jeden dla modeli biorących udział w konkursie, drugi dla stoisk grup, klubów i modelrzay, którzy mieli ochotę wystawić swoje modele poza konkursem.
Miejsca dla modeli oznaczone zostały zgodnie z kolejnością klas widniejącą na informacjach, więc nie było problemu ze znalezieniem swojej. Zresztą wszyscy dookoła bardzo chętnie służyli pomocą w razie jakichkolwiek pytań.
Osobno rozstawione zostały rówież klasy młodzików i juniorów. Dzięki temu inaczej niż na większości polskich konkursów modele najmłodszych nie mieszały się z tymi wykonanymi przez modelarzy z większym stażem i doświadczeniem.
Królowały modele plastikowe. Sporo było wśród nich pojazdów cywilnych - samochody osobowe, ciężarowe, motocykle. Reszta to podobnie jak u nas - czołgi i samoloty 1/72, 1/48, 1/35.
Cały jeden rząd stołów pod modele kartonowe świecił pustkami. Wystawionych zostało tylko kilka kartonowych figurek. Cóż - widać od kilku lat, że modelarstwo kartonowe znajduje się w impasie. I to pomimo coraz lepszych, ciekawszych i doskonale zdetalizowanych modeli wydawanych przez wiele firm polskich, czeskich i słowackich czy rosyjskich, gdzie kartonówki cieszyły się do tej pory sporą popularnością.
     Dookoła stołów zostały rozmieszczone stoiska giełdowe. Z przykrością z jednej strony (bo czemu nie u nas tak nie ma?) i radością z drugiej muszę stwierdzić, że ceny Słowacy mieli zdecydowanie dużo, dużo niższe niż u nas, a dodatkowy upust zaczynał się od 10% i często był to początek miłego targowania :)
     Po obejrzeniu modeli "konkursowych" i pierwszym, pobieżnym rzucie oka na giełdę przyszedł czas na stoiska klubowe. I chyba ich oglądanie zajęło mi najwięcej czasu. Znowu - inaczej niż u nas - brak był na takich stoiskach "pokazówek" typu dyplomy, medale i inne trofea. Ale były za to setki modeli. Tak właśnie - kilkaset modeli do obejrzenia. Kolekcje wozów strażackich, wszystkich możliwych chyba odmian transportera Sd.Kfz 251, samolotów japońskich; lotnictwa z I wojny światowej, lub tylko samolotów dwupłatowych. Rosyjska nowoczesna myśl techniczna - czyli modele Su-27 i wzwyż, oraz MiGi-29. Jeżdżące pojazdy 1/16 (JagdPanther, T34/85, M24 Chaffee i inne). No bajka po prostu. To właśnie rzuciło mi się w oczy najbardziej - konkurs (biorąc pod uwagę ilość modeli) był tylko dodatkiem do spotkań i pochwalenia się swoim dorobkiem modelarskim.
     A jak wygląda "rozkład dnia" w tego typu jednodniowych imprezach? W Popradzie byliśmy przed południem, o jedenastej zakończono rejestrację modeli. A około pierwszej po południu modele były... ocenione. I już o piętnastej rozpoczęło się wręczanie wyróżnień i nagród. Po szesnastej spakowani ruszyliśmy w drogę powrotną. A na późny podwieczorek byliśmy już w domu.
Taki jest urok "jednodniówek", w których królują Słowacy i Czesi. A jedyny znany mi w Polsce tak organizowany konkurs odbywa się w Stalowej Woli.
     I moim zdaniem ma to sens. I nie ukrywam, że podoba się mi coraz bardziej taka forma imprez modelarskich. Takich, na które większość modelarzy i tak ma do przejechania 100-150km. Gdzie zdąży się zrobić zakupy, obejrzeć modele i stoiska klubowe, a na "dobranockę" wrócić do domu (kolejność dowolna ;)).
     Plastic Session 2014 zapamiętam w samych pozytywach. I zapiszę go sobie w kalendarzu na przyszły rok. W końcu - będą to "srebrne gody". A ćwierćwieczem pochwalić się może niewiele imprez modelarskich.

     A teraz zapraszam do galerii.
Na początek - Poprad Arena, modele, modele, modele i jeszcze trochę modeli...


Modele na stoiskach klubowych, giełda modelarska, nagrody i... czas zbierać się w drogę powrotną.