Festiwal Modelarski Kraków 2012


19-20.05.2012 IPMS Kraków i Muzeum AK

     Tegoroczny Festiwal Modelarski Kraków 2012, który odbył się w dniach 19-20 maja 2012 roku znacznie różnił się od poprzednich dwóch edycji . Przede wszystkim nastąpiły dwie zamiany:
- nowy organizator - ciężar organizacyjny na swe barki wzięła młoda duchem grupa modelarzy z IPMS Kraków.
- nowe miejsce - stare, ceglane budynki pamiętające czasy C.K. Austro-Węgier i "dobrego cysorza" Franciszka Józefa. W tych zabudowaniach w latach 1905-1915 mieściło się stanowisko dowodzenia Twierdzy Kraków. Dziś tam swoją siedzibę ma Muzeum Armii Krajowej, które swe gościnne sale udostępniło na potrzeby Festiwalu Modelarskiego.
     Po wjeździe na parking wchodzimy do pięknie odrestaurowanego budynku. Sama impreza ulokowana została na wewnętrznym dziedzińcu, z czterech stron otoczonych ścianami i przykrytym szklanym dachem. Wyglądało to, jakby festiwal odbywał się na świeżym powietrzu.
Dodatkowo - stoiska sklepów modelarskich ustawione zostały pod ścianami w bezpośrednim otoczeniu modeli, co sprawiało wrażenie "pchlego targu", gdzie przed zakupem modelu często można było obejrzeć "wyrób gotowy", wykonany i wystawiony już przez któregoś z modelarzy. Klimat praktycznie niespotykany dotąd na innych imprezach.
     Modeli było sporo, jak zwykle królowała i cieszyła się największym zainteresowaniem wśród zwiedzających "pancerna trzy-piątka", lotnictwo w 1/48 i dioramy. Myślę, że za rok warto byłoby dla tych trzech klas przeznaczyć cały jeden długi rząd stołów. Nawet jeśli to będzie trochę na wyrost - to z ogromną wygodą dla oglądających. Te modele po prostu lubią przestrzeń.
Ogromnym plusem było doskonałe, równomierne, jasne, słoneczne światło, w którym modele prezentowały się w swoich "naturalnych" barwach.
     W ramach zajęć "okołomodelarskich" IPMS Kraków zorganizował warsztaty dla najmłodszych wielbicieli kleju i farbek, a ciut starsi mogli posłuchać wspomnień żołnierza AK, uczetsnika m.in."operacji "MOST". Płeć piękna - niekoniecznie zainteresowana podziwianiem podobieństwa rdzy do rdzy, lub liczeniem ilości ogniw gąsienic czy nitów na skrzydłach - mogła odnaleźć się we wnętrzu Galerii Krakowskiej, znajdujacej się po drugiej stronie ulicy. A i na krakowski Rynek daleko nie było.
     Festiwal Krakowski to jednak nie tylko modele duże i małe, ale również miejsce spotkań ze znajomymi - bo wszyscy przecież się znamy, do Krakowa mamy wszyscy podobnie blisko. Miejsca na pogaduchy było sporo i w cieniu i w słońcu.
Taka impreza to również giełda, a więc i uzupełnianie zapasów o kolejne "półkowniki" i drobiazgi które "na pewno się przydadzą". A ceny na stoiskach były zaskakująco przyjemnie "nie-krakowskie" ;)
     Ja - na pewno zajrzę do Muzeum AK za rok. Dla tych wszystkich znajomych, z którymi trzeba znowu pogadać; dla kilku drobiazgów, które muszę mieć już, bo kiedyś na pewno się przydadzą...
     O ciepłą, leniwą atmosferę i kilka innych atrakcji zadbają na pewno i z powodzeniem chłopaki z IPMS Kraków. Nie mam co do tego specjalnych wątpliwości...