Plastik Model Košice 2017, X. ročník


Słowacja - Koszyce 16.12.2017

     Na zamknięcie modelarskiego roku 2017 wybraliśmy się do Koszyc na Słowację.
     Impreza "Plastik Model Koszyce" w tym roku obchodziła swoje dziesiąte urodziny.
Zgodnie z prognozą pogody zaczęło się od porannych opadów śniegu, potem - im dalej na południe tym cieplej, więc więcej deszczu i mżawek. Impreza odbywała się w osiedlowym "Centrum Wolnego Czasu" - coś, jak u nas świetlice osiedlowe, ewentualnie tzw."Praktyczna Pani".
     Modele zarejestrowane elektronicznie, więc wszysko wydrukowane i przygotowane już przy stołach. A na stołach - ciasno. Zdecydowanie ponad trzysta wystawionych modeli. I ciągły tłum zwiedzających. Tak właśnie - tłum. Duzi, mali, młodzi, starzy. Mniej, czy bardziej zainteresowani. Po prostu - jest impreza, coś się dzieje - to czemu nie zajrzeć… Giełdy mogłyby pozazdrościć większe i mniejsze konkursy u nas. Wybór, ceny - do wyboru, do koloru.
     Po rozłożeniu modeli wybraliśmy się na koszycką Starówkę. Widoczna z daleka, piękna katedra św.Elżbiety, kościół Franciszkanów, doskonale zachowane i utrzymane kamienice. A w nich cukiernie, kawiarnie, kafejki pełne turystów. Słowaków, Węgrów i Austriaków. Bo na Węgry to już tylko kilka minut jazdy.
A pomiędzy zabytkami, na deptaku lub głównej ulicy - jarmark świąteczny, który przywitał nas straganami z gorącymi napojami gorącoprocentowymi oraz żarełkiem węgierskim i słowackim. Gulasz, knedliki, placki, kapusta i bigos, mięsa wszelakiego pochodzenia i na wiele sposobów... Mmmmmmniam... :D
Do tego pamiątki, bombki, biżuteria i bibeloty. I co ciekawe - to wszystko dostępne ot tak - bez betonowych zapór, policji z karabinami maszynowymi, bez wykrywaczy metali i trotylu. Jak nie w Europie. Albo jak w Europie właśnie. Tylko normalnej takiej...
     Po nasyceniu oczu i nie tylko powróciliśmy do "Centrum Wolnego Czasu" na zakończenie konkursu. Na sali wciąż panował ruch, wciąż masa ludzi oglądała modele. Jedynie co nawalało, to oświetlenie i wentylacja, bo ciemno było na sali, duszno i gorąco. Całość zakończona, jak to na Słowacji - punktualnie i szybko. Więc szybkie zakupy jeszcze, bo Lentilki, czekolada Studentstka i knedliki musiały wrócić z nami do Sącza ;)
     Może jadąc na wiosnę do pobliskiej Cany uda się zwiedzić dokładnie Koszyce? Bo spory niedosyt pozostał...